Przyjemnie mi!

Witajcie!

Cała przyjemność po mojej stronie! Mam nadzieję, że i Wy odnajdziecie tu swoje drobne przyjemności. Zdecydowałam się założyć tego bloga, ponieważ każdy mój dzień od jakiegoś czasu zdawał się być taki sam. Każdy zaczynał się pośpiesznym porankiem oglądanym zaspanymi oczami. Potem szybko do pracy, drożdżówka z piekarni pod domem jedzona na przejściu dla pieszych w drodze na tramwaj, potem szybka kawa i do roboty. Dzień mijał na pracy, w przerwach głupie żarty... nic konstruktywnego. Liczył się tylko wynik, wynik, wynik. Kiedy kończyłam pracę, miałam tego dnia tak serdecznie dość, że ostatnie na co mogłam wykrzesać siły, to prędkie, znużone zakupy, polegające na bezładnym wrzucaniu artykułów spożywczych do koszyka. Kiedy już znalazłam się w domu, po prostu wyciągałam się cała wzdłuż na kanapie i włączałam telewizor, oczywiście zajadając jakieś świństwo z kartonika albo plastikowego kubeczka. Nie wiadomo kiedy, cały wieczór przelatywał mi przez palce, a potem późno szłam pod prysznic i nie pozostawało nic innego jak położyć się spać. I tak codziennie. Weekendy oczywiście w poniedziałek i wtorek wydawały się być zbawieniem - planowałam z wyprzedzeniem, co się wydarzy w niedzielę, gdzie wybiorę się w sobotnie popołudnie. Zazwyczaj kończyło się tak, że cały dzień nie mogłam pozbierać się do wyjścia z domu i... nadchodził wieczór.


Bez sensu, prawda?
Ale w jedną z takich niedziel usiadłam i powiedziałam sobie "dość". Bo ile można narzekać na swoje życie? Przecież w ogromnej mierze zależy ono tylko od nas! To my podejmujemy decyzje, to my postępujemy tak a nie inaczej.
Byłam więźniem samej siebie. A dokładniej lenia czającego się w środku, który non stop siadał mi w okolicy barków i mackami powstrzymywał mnie od działania. Pamiętnej niedzieli postanowiłam rzucić mu wyzwanie - ubrałam się w najlepsze ubranie zostawione na specjalne okazje i poszłam do parku degustować swój wolny czas.
Tak właśnie, krok po kroku, zmieniam swoje życie.
Może wydawać się to komuś dziwactwem, można by pomyśleć, że to trwonienie czasu, a może ktoś powie po prostu, że to słomiany zapał. Nie mam potrzeby udowadniać niczego. Życie może być naprawdę piękne i każdy może sobie to piękno codziennie zapewnić. Wcale nie potrzeba brzydoty, by je dostrzec. Kiedy stanie się ono Waszą codziennością, kiedy już zanurzycie się w nim całkiem, nie wrócicie do szarości. Obiecuję.