Subiektywnie: jak przyrządzić najlepszą kawę?



Być może wahacie się właśnie nad zakupem jakiegoś urządzenia do przyrządzania kawy. Jeśli istotnie tak jest, znakomicie się składa, bo mam dla Was zestawienie sposobów wypróbowanych osobiście. Wiele osób z mojego otoczenia wie, jak bardzo lubię dobrą kawę. Ponieważ próbowałam już przeróżnych sposobów na parzenie kawy, postanowiłam zgromadzić w tym wpisie swoje wnioski i obserwacje.






Ekspres ciśnieniowy

Na rynku jest wiele takich urządzeń w naprawdę szerokich widełkach cenowych. Podczas zakupu trzeba podjąć decyzję, które funkcje mają dla nas największe znaczenie. Możemy wybierać m. in. spośród różnego typu spieniaczy do mleka, młynków, ekspresów automatycznych, ręcznych... Nie jestem ekspertem w tym zakresie, więc zalecam zgłębić temat w towarzystwie specjalisty np. w sklepie AGD. Ja osobiście mam ręczny ekspres piętnastobarowy z dyszą do spieniania mleka.
Co do kawy parzonej pod ciśnieniem, powiem krótko - jest znakomita. Na espresso tworzy się gęsta crema, kawa pięknie pachnie i wygląda. Jednocześnie można przygotować 1-2 espresso. 
Spienione mleko ma jogurtową konsystencję, idealną temperaturę, a pianka utrzymuje się jeszcze długo po wypiciu kawy. 
Niestety, na początku można czuć irytację, gdyż spienianie mleka tym sposobem wymaga praktyki. Jednak warto się nie poddawać i podejmować kolejne próby, bo mamy szansę dojść do wprawy, która zapewni nam w domu możliwość wypicia napoju niczym z najlepszej kawiarni.





Moka

Ta włoska kawiarka przez wielu z wytrawnych koneserów uznawana jest za najlepszy przyrząd do zaparzania czarnego, aromatycznego napoju. Podczas zakupu zaplanujcie, ile osób docelowo będzie jednocześnie piło kawę, gdyż od tego zależy rozmiar moki. Jeśli kupicie za dużą kawiarkę, sporo kawy będzie trzeba wylewać. W przeciwieństwie do ręcznego ekspresu ciśnieniowego, tutaj kawy w sitku nie ubijamy, a jedynie delikatnie wyrównujemy, natomiast aromat i smak produktu końcowego nieznacznie można regulować poprzez wsypywaną ilość. 




Kawa z moki jest czarna, esencjonalna, a z prowadzonych badań (amerykańskich?) naukowców wynika, że zawiera też największe stężenie kofeiny, oczywiście spośród zaparzaczy ciśnieniowych. Napój jest bardzo, bardzo aromatyczny, smolisty i nasycony. Ponadto każda kolejna kawa jest lepsza. Niestety, jeżeli nie wyobrażacie sobie espresso bez gęstej, jednolitej cremy, ten sposób nie jest dla Was - moka nie zagwarantuje kawowej pianki. Jeśli natomiast jesteście amatorami cappuccino, do zakupu kawiarki trzeba doliczyć koszt spieniacza do mleka, gdyż moka sama w sobie nie posiada oczywiście systemu spieniania mleka. 



Spieniacze można kupić  nawet od kilku złotych, np. takie jak ten na zdjęciu powyżej, ale ja polecam zainwestować w ten droższy, z tłokiem w środku (są dostępne też spieniacze, w których można od razu podgrzać mleko na kuchence indukcyjnej). 


Mleko w nim spienione ma dość trwałą piankę, jest gęste, o konsystencji jogurtu, a dodatkowo cała operacja nie wymaga większej wprawy, by móc cieszyć się ulubioną kawą.

Ja z moki korzystam najczęściej rano, gdy mój prawiemąż jeszcze śpi (jest cichsza niż ekspres kolbowy), a także gdy spodziewam się większej ilości gości, którzy już od progu żądają ciepłej kawy i dużo ;) 

Podsumowując, moka w porównaniu do ekspresu choćby kolbowego jest znacznie tańsza, szybciej przyrządzimy w niej napój dla większej ilości osób, jednak akcesoria typu spieniacz czy młynek musimy dokupić oddzielnie.





French press

To mój niedawny zakup z myślą o prawiemężu, który życia sobie nie wyobraża bez czarnej kawy plujki. Ja uparcie przekonywałam go do kawy z ekspresu, jednak po kilku latach poddałam się i postanowiłam znaleźć rozwiązanie kompromisowe. Wybór padł na french pressa, gdyż kawa z tego zaparzacza to po prostu plujka bez znienawidzonych przeze mnie fusów. To najszybszy i najprostszy sposób na kawę, zwłaszcza o poranku, ale oczywiście możemy pożegnać się z cremą i innymi luksusami. Jednak jest to też najbardziej ekonomiczne urządzenie, gdyż zakup początkowy nie wymaga znacznych nakładów finansowych, ponadto kawy wsypuje się dokładnie tyle, ile zwykle do kubeczka.



Tygielek

To chyba najbardziej czasochłonny sposób parzenia kawy, ale jeśli lubicie gęsty, esencjonalny, smolisty napój, to warto. Ja używam go wtedy, gdy chcę zrobić rozgrzewającą kawę z mnóstwem przypraw, cukrem i gdy chcę, by po wejściu do domu już od progu pachniało zniewalająco. Podobnie jak w przypadku french pressa, nie liczcie na cremę, ale w zamian dostaniecie napój nieporównywalny do żadnego innego. Mimo wszystko, nie jest to sposób dla każdego, a w obecnych zagonionych czasach ja również traktuję go jako weekendowy luksus.



Oczywiście sposobów na parzenie kawy jest o wiele więcej, jednak powołuję się w tym wpisie jedynie na własne doświadczenia i obserwacje, więc pozostałe rozwiązania musicie przetestować samodzielnie. Tak jak w tytule, wszystkie opisy są całkowicie subiektywne. Jako absolutny kawomaniak chętnie rozwinęłabym każdy z punktów, ale gdybym zagłębiła się w szczegóły i zboczyła z tematu, wpisu mógłby nie przeczytać nikt przy zdrowych zmysłach ;) Pozostawiam więc sobie tą przyjemność na później, jednak z pewnością nieraz wrócę do kawowych tematów.



Dziękuję, że udało Ci się przeczytać cały wpis. Podziel się proszę swoją metodą na parzenie małej czarnej, będzie mi bardzo miło, gdy w ten sposób uzupełnisz tą publikację.



wszystkie zdjęcia przedstawione w powyższym wpisie
 są objęte prawami autorskimi;
 proszę o nierozpowszechnianie ich
 bez wiedzy i zgody autora;