HISTORIA Z UKRYCIA

Minął drugi tydzień wyzwania fotograficznego. Tym razem temat nie był oczywisty - chodziło o uwiecznienie na fotografiach jakiejś historii z ukrycia. Można to interpretować na wiele sposobów i jest to jednocześnie ułatwienie, jak i dodatkowa trudność... Długo myślałam więc o tym, jaką historię powinny opowiedzieć moje zdjęcia. Myślałam, aż wybrałam się na weekend do Krynicy, miejsca w którym się urodziłam i spędziłam całe dzieciństwo. Pogoda dopisała i mogliśmy cieszyć się świeżym powietrzem na działce, a ogrom zieleni rozświetlony przez promienie słoneczne przywiódł na myśl wspomnienia... Wróciły chwile, gdy jako mała dziewczynka podglądałam rozwijające się kwiaty, rosę na trawie, krople deszczu na liściach jaśminu... Całe wakacje spędzałam z Babcią na działce, a jeśli pogoda dopisała, byłyśmy tam już z samego rana, mocząc tenisówki rosą. Nawet obiad na działce smakował wówczas niesamowicie - często była to po prostu żółciutka fasolka szparagowa zerwana chwilę wcześniej z grządki. Albo niezapomniany makaron z białym serem i cukrem... Mniam!

Od tej pory zmieniło się wiele. Ale jedno pozostało takie samo - nadal uwielbiam z ukrycia podglądać, jak ten ogrom zieleni żyje własnym życiem... Zobaczcie sami!