MÓJ DZIEŃ W 8 ZDJĘCIACH

Co robić, gdy motywacja odeszła w siną dal? Gdy pomysły wręcz Cię rozpierają, ale nie możesz zebrać się w sobie i spojrzeć na nie przez obiektyw aparatu? A może przeciwnie - nie masz od dawna żadnej świeżej koncepcji, ale czujesz, że wypadałoby naładować baterię w aparacie i działać?

Nie będę się usprawiedliwiać. No, może odrobinkę. Ale prawda jest taka, że gdy pod sercem rośnie nowe życie, to czasem po prostu się nie chce. Często. Częściej.

I wtedy właśnie Magda Mizera na swoim blogu ogłosiła konkurs! Czemu postanowiłam wziąć udział? Konkurs jest podzielony na tygodnie, jest pewien określony termin, w którym trzeba się zmieścić, a na deser jest nagroda :) Tą więc metodą kija i marchewki postanowiłam uruchomić ukryte głęboko ogromne pokłady motywacji, a owocem tej wewnętrznej walki jest dzisiejszy post, w którym poprzez zdjęcia przybliżę Wam mój typowy dzień #wieczniegłodnejiniewyspanej i #zmęczonejniewiadomoczym #niedługojużmamy :)




Jeśli wydaje Wam się, że ciąża to idealny moment na zmianę nawyków żywieniowych, początek dbania o siebie od wewnątrz i ogólna rewolucja w lodówce, to... tylko częściowo macie rację. Ja od czasu do czasu nie mogę sobie odmówić rozpoczęcia dnia od ciasta zamiast zdrowego koktajlu. Zwłaszcza w sezonie, kiedy półki sklepiku osiedlowego aż wyginają się pod ciężarem truskawek, czereśni, rabarbaru i innych pyszności! Do tego kawa z chemexa z dużą ilością spienionego mleka i można podbijać świat! :)




Jak już wymościłam sobie grajdołek w samym środku łóżka, to nie zamierzam prędko z niego wyjść! Tajniki pięknych zdjęć zgłębiam więc w przytulnej pościeli, zaczytując się w bardzo rzetelnie i estetycznie przygotowanym przez Magdę kursie. Tak, leżenie do południa w łóżku to jeden z niewątpliwych plusów ciąży... A huśtawka nastrojów gwarantuje nietykalność - niech no ktoś spróbuje mi przeszkodzić! ;)




Ale nic nie trwa wiecznie... Pogoda za oknem kusi, a mąż zbiera się w sobie i odważnie proponuje opuszczenie przytulnego grajdołka celem wyprawy do lasu.




Nawet nie wiecie, jak ciężko jest się odpowiednio ubrać w ciąży! Jest tyle warunków do spełnienia: musi być wygodnie, przewiewnie i adekwatnie do pogody, w dodatku trzeba wyglądać i czuć się w tym dobrze, ale nade wszystko - trzeba się w tego ciucha zmieścić...!




Kiedy już we włosy nałapiemy odpowiednią liczbę małych natrętnych muszek, buty mamy odpowiednio zakurzone i jesteśmy szczęśliwi i pozytywnie zmęczeni, pora wracać. To chwile dla naszej trójki (tak!). Tworzymy album, w którym staramy się zachować te wspaniałe przeżycia towarzyszące oczekiwaniu na Zosię. Dokumentujemy tam jej rozwój od samego początku, umieszczamy zdjęcia z każdego USG, opisujemy ważne wydarzenia... Przyjemnie będzie wrócić do tych chwil za kilka lat i uśmiechnąć się znów, już we trójkę :)




Kiedy nadchodzi wieczór, warto zwolnić. Nie patrzeć na zegarek. Zagrać w grę przerywając ją głośnymi wybuchami śmiechu. Porozkoszować się smakiem lata zamkniętym w kubku pełnym wspaniałego kompotu agrestowego. Po prostu pobyć sobą...




...a kiedy idziesz do kuchni po dokładkę kompotu zauważasz, że nie tylko Ty wyznajesz zasadę hygge wieczorów - inni też moszczą sobie przytulne gniazdko i z wystawionym jedynie koniuszkiem noska obserwują przemijający dzień...




Na sam koniec jeszcze jeden ciążowy fakt: kiedy cały dom już śpi, kiedy mąż obok równomiernie pochrapuje i nawet tramwaje jeżdżą jakoś ciszej... Czasem nie można zasnąć. Często nie można zasnąć. Można sobie w zamian snu poczytać. I wiecie co? To wcale nie jest żaden kompromis ;)